środa, 9 stycznia 2019

#4 "Szybka" recenzja - "Miasteczko w Islandii"

Tytuł: Miasteczko w Islandii
Autor: Gu∂mundur Andri Thorsson
Wydawnictwo: Wielka Litera
Ilość stron:




Styczeń to dla mnie miesiąc pełen nerwów i przygotowań do sesji. Jestem nieco rozkojarzona po świętach i sylwestrze, ciągle gdzieś biegnę, popędzam sama siebie. Z drugiej strony nic mi się nie chce, dosłownie nic. Zawinęłabym się w kocyk i czytała swoje ulubione książki, udając, że wcale nie mam aż tylu obowiązków na głowie. Na szczęście, między stresem, a stresem udało mi się znaleźć lekturę, która wprowadziła nieco spokoju w mój jakże chaotyczny dzień. Miasteczko w Islandii to zbiór krótkich opowiadań o mieszkańcach małego miasteczka w Islandii. Historie te przeplatają się ze sobą w bardzo delikatny sposób. Bohaterka jednego z opowiadań, patrząc przez okno, widzi mężczyznę jadącego na rowerze. Następna opowieść jest właśnie o tym. Naprawdę podoba mi się taki zabieg. To jak budowanie wewnątrzksiążkowego krajobrazu, opartego na szczegółach opowiadań. 

Delikatnie, lecz stanowczo

Autor Miasteczka w Islandii, zabiera Nas w niezwykle sentymentalną podróż po małej, islandzkiej wiosce, gdzie rytm dnia wyznaczają drobne rytuały. Tutaj nikt nigdzie się nie śpieszy. Życie toczy się swoim rytmem. Wszech panującą ciszę przerywa czasem serdeczny śmiech dzieci. Każdy z mieszkańców ma swoje problemy, czasem większe, czasem mniejsze ale nigdy nie wychodzące poza normę życia codziennego. Jak to mówią: „no samo życie”. Dwie minuty- tyle Nam wystarczy, by zapoznać się z pojedynczym opowiadaniem.  Mi osobiście, pozwoliło to mieć swoje ulubione historie, do których wracam, gdy mam gorszy dzień. Wystarczy, że otworzę na zaznaczonym fragmencie, przeczytam i od razu jakiś takiś większy spokój czuję. Czytając tę pozycję, mam wrażenie, że autor dobiera delikatne słowa, by złagodzić stanowczość problemów, które przydarzają się każdemu. 


Biel Islandii
Co mnie najbardziej urzekło w  tej książce, to sposób narracji oraz opisy krajobrazu. Moim małym marzeniem jest pojechać na Islandię, więc tym bardziej lektura przypadła mi do gustu. Dźwięki syreny statków, szum wiatru, śmiech dzieci w oddali- czytając Miasteczko... miałam poczucie malowania się przede mną pastelowych widoków, pełnych uczuciowości. Islandia sama w sobie kojarzy mi się z wewnętrznym spokojem, bielą myśli. To nie jest miejsce na toksyczne zagrywki. Tutaj czas biegnie wolniej. 

Szybkie podsumowanie
Czytając tę powieść, wchodzimy do małego miasteczka, przyglądamy się osobom w nim żyjącym, przeżywamy z nimi ich życie. Książka doskonała na melancholijne wieczory lub wolne popołudnie! 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

#8 Kryształy, zodiak i biała szałwia, czyli recenzja "Czary. Jak być współczesną wiedźmą"

Tytuł: Czary. Jak być współczesną wiedźmą Autor: Gabriela Herstik Wydawnictwo: filo Premiera: 27 lutego 2019 Ilość stron: 284 ...